Najlepsze treści nie pomogą, jeśli Google ich nie indeksuje, a klient nie doczeka się załadowania strony. Naprawiamy technikę tak, żeby reszta działań w ogóle miała szansę zadziałać.
W Search Console rośnie liczba stron „wykrytych, ale niezaindeksowanych” albo ważne podstrony w ogóle nie pojawiają się w Google.
Strona na telefonie ładuje się kilka sekund, a przyciski i treść przesuwają się podczas ładowania. Część klientów wychodzi, zanim cokolwiek zobaczy.
Po przebudowie strony albo zmianie platformy ruch z Google spadł i od tamtej pory nie wrócił.
Sprawdzamy, które strony Google odwiedza, które indeksuje i dlaczego pomija pozostałe. Porządkujemy mapy witryny, plik robots.txt, adresy kanoniczne, parametry w adresach i duplikaty. W większych serwisach i sklepach to często najszybsza droga do wzrostu ruchu.
Optymalizujemy obrazy i fonty, kolejność ładowania skryptów, cache i kompresję. Pilnujemy trzech wskaźników, które Google bierze pod uwagę: szybkości wyświetlenia głównej treści (LCP), reakcji na interakcję (INP) i stabilności układu (CLS). Szybkość ma znaczenie podwójne przy płatnym ruchu — płacisz za każde kliknięcie, także to stracone na wolnej stronie.
Wdrażamy schema.org dopasowane do rodzaju strony: dane firmy, usługi, FAQ, artykuły, produkty, okruszki nawigacyjne. Pomagają Google i modelom AI zrozumieć, czym jest strona i o czym mówi.
Mapujemy stare adresy na nowe przy przebudowach i zmianach domeny, usuwamy łańcuchy przekierowań i miękkie błędy 404. Migracja to moment, w którym najłatwiej stracić lata pracy nad SEO — i najtaniej temu zapobiec, planując ją z wyprzedzeniem.
Przy stronach, które budujemy, techniczne SEO jest częścią projektu, a nie poprawką po fakcie — tak było m.in. przy stronie firmy Serwis Lewandowski. Jeśli planujesz nową stronę, zobacz, jak pracujemy przy stronach internetowych.
To najważniejszy moment. Zmiana struktury adresów, platformy czy domeny bez planu przekierowań potrafi zabrać w kilka dni ruch budowany latami. Plan migracji kosztuje ułamek tego, co odbudowa pozycji po nieudanej zmianie.
Jeśli w Google jest dużo więcej adresów niż podstron na stronie — zwykle winne są parametry, filtry albo duplikaty. Jeśli dużo mniej — Google czegoś nie widzi. Oba przypadki wymagają diagnozy.
Każda sekunda ładowania na telefonie obniża konwersję z płatnych kampanii. Przy stałym budżecie reklamowym optymalizacja szybkości często zwraca się szybciej niż jakakolwiek zmiana w samych kampaniach.
Nagły spadek po aktualizacji strony, wtyczki albo szablonu to najczęściej problem techniczny: przypadkowe noindex, zablokowane zasoby, zmienione adresy kanoniczne. Im szybciej zostanie znaleziony, tym szybciej ruch wraca.
Zbieramy dane z Search Console, testów szybkości i crawla całej strony.
Układamy zmiany według wpływu i nakładu pracy — najpierw to, co blokuje najwięcej.
Naprawiamy sami albo przygotowujemy precyzyjne zadania dla programisty.
Sprawdzamy efekty w danych i pilnujemy, żeby kolejne zmiany niczego nie zepsuły.
Na bezpłatnej rozmowie przejrzymy najważniejsze wskaźniki i powiemy, czy problem leży w technice, czy gdzie indziej.
Umów bezpłatną konsultację →Tak, ale nie jest najważniejszym czynnikiem. Jej większy wpływ widać w konwersji: wolna strona traci klientów, zanim ci zdążą przeczytać ofertę.
Zwykle tak — przez optymalizację obrazów, ograniczenie wtyczek i skryptów, cache i dobry hosting. Czasem jednak przebudowa jest tańsza niż ciągłe łatanie.
Tak. Przygotowujemy mapę przekierowań, kontrolujemy wdrożenie i monitorujemy indeksację po przeniesieniu.
Do części prac tak — np. do konfiguracji cache czy przekierowań. Jeśli stroną opiekuje się inna firma, przygotujemy dla niej listę zadań.